Filtr stron widzi, dokąd wchodzi Twoje dziecko. Nie widzi, co tam jest.

Wergiliusz sprawdza treść — wiadomości, komentarze, opisy i obrazki — zanim trafi na telefon dziecka. Także wewnątrz aplikacji, tam gdzie lista dozwolonych adresów już nic nie mówi.

Zapisz się na wczesny dostęp

Budujemy i testujemy. Bez opłat i bez karty — napiszemy, gdy będzie gotowe.

O wczesnym dostępie

Zapisy jeszcze nie ruszyły — kończymy testy z pierwszymi rodzinami.

Dlaczego adres strony to za mało

Pięć sytuacji, w których filtr domen milczy

Domena wygląda niewinnie — problem siedzi w treści. Sceny wymyślone na potrzeby strony; reakcje prawdziwe.

  1. Dowód 1 z 5 · dane wychodzące

    Adres domowy w czacie gry

    Pyta ktoś, kogo nie ma w kontaktach. Dziecko odpowiada, bo uważa go za rówieśnika.

    • Nieznajomy

      hej, fajnie grałaś wczoraj 🙂 gdzie w ogóle mieszkasz?

    • Twoje dziecko

      dzięki! wpadnij kiedyś, mieszkam na ul. Kwiatowej 12

      Zasłonięty sam adres. Reszta zdania doszła normalnie — rozmowa się nie urywa.

    Co zrobiliśmy: zamaskowaliśmy adres, zanim wiadomość opuściła telefon. Ten sam adres wysłany do osoby z kontaktów dziecka przeszedłby bez zmian — decyduje kontekst rozmowy.

    Filtr stron w tym czasie: domena czatu jest na liście dozwolonych, więc przepuszcza całość. Treści nie ogląda wcale.

  2. Dowód 2 z 5 · sygnał do rodzica

    Prośba o sekret przed rodzicami

    Pojedyncze zdanie nie wygląda groźnie. Groźny jest wzorzec: pochwała, prośba o zdjęcia, prośba o milczenie.

    • Nieznajomy

      masz naprawdę fajne zdjęcia na profilu

    • Twoje dziecko

      dzięki 😄

    • Nieznajomy

      wyślesz mi jeszcze kilka na priv? tylko nie mów rodzicom, to nasz sekret

      Wiadomość dochodzi — a Ty dostajesz sygnał. Dziecko nie zostaje odcięte od świata w środku rozmowy.

    W tej samej chwili, na Twoim telefonie:

    Wergiliusz teraz

    ⚠️ Alert: Zosia

    Wykryto: podejrzany kontakt z nieznajomym — szczegóły w panelu.

    Tyle i nic więcej. W powiadomieniu nie ma treści rozmowy — jest tylko informacja, że coś się wydarzyło. Samą treść odszyfrowuje dopiero Twoja przeglądarka, Twoim kluczem.

    Co zrobiliśmy: przepuściliśmy wiadomość i równocześnie eskalowaliśmy zdarzenie do rodzica. To dwie osobne decyzje — ocena treści i powiadomienie opiekuna.

    Filtr stron w tym czasie: nic. To prywatna rozmowa na dozwolonej domenie — dla filtra nie różni się od każdej innej.

  3. Dowód 3 z 5 · treść przychodząca

    Hejt w komentarzach pod artykułem

    Portal jest w porządku, artykuł jest w porządku. Problem siedzi w komentarzach — czyli w treści, nie w adresie.

    • marek_w

      Dobry tekst, w końcu ktoś napisał o tym normalnym językiem.

    • użytkownik_4471

      @kasia2011 znowu ty tu piszesz? nikt cię tu nie chce

      Wycięty tylko obraźliwy fragment. Komentarz zostaje w wątku, dyskusja się nie rozpada.

    • ola.k

      Zgadzam się z przedmówcą, choć u nas w szkole wygląda to trochę inaczej.

    Co zrobiliśmy: zamaskowaliśmy sam fragment, a nie całą stronę. Blokowanie całego artykułu za jeden komentarz odcięłoby dziecko od treści, która była w porządku.

    Filtr stron w tym czasie: portal jest dozwolony, więc komentarze docierają w całości — razem z tym jednym.

  4. Dowód 4 z 5 · obrazki

    Napis na obrazku też jest treścią

    Mem to obrazek, więc filtry tekstu w ogóle go nie czytają. My czytamy — także napis wypalony w grafice.

    Obrazek zatrzymany. Napis na nim ośmieszał konkretną osobę.

    Przeczytaliśmy napis, nie tylko plik. Tekst wypalony w obrazku przechodzi przez tę samą bramkę bezpieczeństwa co zwykła wiadomość.

    Zwykłe zdjęcia i grafiki przechodzą normalnie. Zatrzymywany jest ten obrazek, którego treść albo napis są szkodliwe.

    Co zrobiliśmy: odczytaliśmy tekst z grafiki i zatrzymaliśmy obrazek, zanim pojawił się na ekranie — w jego miejscu widać czytelną planszę, nie „coś zepsutego".

    Filtr stron w tym czasie: to plik graficzny z dozwolonej domeny. Dla filtra nie różni się od zdjęcia kota.

  5. Dowód 5 z 5 · serwis wideo

    Szkodliwy film znika w całości

    Zamazany tytuł przy wciąż klikalnej miniaturze tylko kusi. Dlatego gdy zatrzymujemy film, znika cały kafelek.

    Jak zbudować latawiec — poradnik krok po kroku

    Ten film zniknął w całości — razem z miniaturą i możliwością kliknięcia.

    Minecraft: budujemy bazę w lesie

    Co zrobiliśmy: po decyzji o blokadzie usunęliśmy cały kafelek — miniaturę i klik, nie tylko tekst tytułu. Blokada, która zostawia klikalną zachętę, nie jest blokadą.

    Filtr stron w tym czasie: serwis wideo jest dozwolony, więc kafelek doszedłby nietknięty — z miniaturą i klikiem.

To trzy różne wyjścia z jednego sprawdzenia: przepuść, zasłoń fragment, zatrzymaj — a gdy treść jest jednoznacznie szkodliwa, nie dociera wcale. Osobno od tego zapada decyzja, czy i jak pilnie powiadomić rodzica.

Od strony rodzica

Trzy kroki i tyle

  1. Podłączasz telefon dziecka

    W panelu rodzica pojawia się kod QR. Skanujesz go telefonem dziecka i ochrona zaczyna działać. Bez kabli, bez komputera. Dziś obsługujemy telefony z Androidem.

  2. Wybierasz poziom ochrony

    Inny dla ośmiolatka, inny dla piętnastolatka. Do tego własne wyjątki: ta strona ma być dostępna, tamta nie. Twoje wyjątki zostają, nawet gdy później zmienisz poziom.

  3. Dostajesz sygnał, gdy dzieje się coś ważnego

    Nie raport z każdej minuty i nie podgląd ekranu. Powiadomienie przychodzi wtedy, kiedy naprawdę warto zajrzeć — resztę znajdziesz w historii zdarzeń, jeśli zechcesz.

Poziomy ochrony

Inne progi dla ośmiolatka, inne dla nastolatka

Ta sama ochrona, różnie wyczulona — bo ryzyko zmienia się z wiekiem.

  1. 3–8

    Najmłodsi

    W razie wątpliwości — zatrzymujemy. Progi czujności są tu najniższe: więcej blokad, mniej przeoczeń. Na tym etapie fałszywy alarm kosztuje mniej niż przepuszczona treść.

  2. 9–12

    Środek drogi

    Równowaga strojona na prawdziwych polskich treściach: dziecko korzysta z sieci coraz samodzielniej, a ochrona reaguje na to, co realnie groźne. To poziom domyślny.

    domyślny

  3. 13+

    Nastolatek

    Więcej zaufania: wyższe progi i mniej fałszywych alarmów. Do Ciebie trafiają sprawy poważne — a nie powiadomienie o każdej drobnej blokadzie.

Jedno nie zmienia się z wiekiem: czujność na sygnały kryzysu. Uwodzenie, samookaleczenia, realne groźby — na każdym poziomie te same, najczulsze progi. A Twoje wyjątki (odblokowana albo zablokowana strona) przeżywają zmianę poziomu.

Co potrafi

Konkretnie: co się dzieje z treścią

  • Czyta treść, nie adres

    Wiadomości, komentarze, tytuły i opisy są sprawdzane pojedynczo — także w serwisach, na które dziecko ma wstęp.

  • Zasłania dane, zanim wyjdą z telefonu

    PESEL, numer telefonu, karty i konta są maskowane po stronie urządzenia — zasłonięty jest sam fragment, reszta wiadomości idzie dalej. Adres domowy? Decyduje kontekst: do znajomej osoby przejdzie, do nieznajomej nie.

    Przykład: „mój numer to ████████████, napisz" — wiadomość dochodzi, numer nie.
  • Obrazki też — razem z napisami na nich

    Zdjęcia i grafiki są sprawdzane osobno, a tekst wypalony w obrazku (memy, zrzuty ekranu) czytany i oceniany tak samo jak zwykła treść.

  • Rozmowy z chatbotami AI

    Czaty z asystentami AI mają własne, ostrzejsze traktowanie: jeśli w takiej rozmowie coś wymagało reakcji, dowiadujesz się o tym.

  • Polski jest tu pierwszym językiem

    Modele uczone na polskim tekście (rodzina Bielik, HerBERT), sprawdzane na 3 142 polskich przykładach — odmiana, slang i przekręcona pisownia to codzienność, nie przypadek brzegowy.

  • Telefon działa normalnie

    Sprawdzanie odbywa się po naszej stronie, nie na telefonie. Większość decyzji zapada lokalnie w ułamku sekundy; do modeli zdalnych trafiają tylko przypadki niejednoznaczne — wyłącznie w centrach danych UE.

Pełna lista możliwości — wyjątki rodzica, kilkoro dzieci, historia zdarzeń i więcej →

Prywatność

Chronimy dziecko. Nie inwigilujemy rodziny

Dlatego prywatność jest tu funkcją produktu, a nie akapitem w stopce.

  • Treści alertów czytasz tylko Ty. Klucz powstaje w Twojej przeglądarce i nie trafia do nas w czytelnej postaci — my tej treści nie odczytamy. Powiadomienie na telefon nigdy nie niesie samej treści.
  • Haseł nie widzimy. Sprawdzamy treść czytaną i pisaną, nie pola logowania. Do aplikacji szyfrowanych od końca do końca nie zaglądamy.
  • Zwykły ruch nie jest utrwalany. Zapisujemy zdarzenia moderacji (treść wyłącznie zaszyfrowana), a dzienniki techniczne kasujemy po 72 godzinach.
  • Dane zostają w Europie. Serwery w Warszawie; modele zdalne (Mistral, Gemini) wyłącznie w regionach UE. Zero reklamodawców, brokerów danych i trackerów — także na tej stronie.

Cała architektura prywatności — i uczciwa lista tego, czego Wergiliusz świadomie nie zrobi →

Skąd to imię

Dlaczego „Wergiliusz"

Ojciec Wergiliusz ze starej zabawy uczył dzieci swoje; Wergiliusz u Dantego znał drogę i szedł pół kroku przodem. Tym chcemy być w internecie Twojego dziecka: nie murem i nie strażnikiem z pękiem kluczy — przewodnikiem, który idzie obok.

Cała opowieść o imieniu →

Pytania

To, o co pytają rodzice

Czy to jest szpiegowanie dziecka?

Nie — i nie tak został zaprojektowany. Nie ma tu podglądu ekranu, nagrywania, odczytu klawiatury ani listy „co dziecko dziś oglądało". Dostajesz sygnał wtedy, gdy w treści pojawia się coś poważnego: sygnały uwodzenia, przemocy rówieśniczej, kryzysu psychicznego, treści dla dorosłych. Zwykły dzień dziecka pozostaje jego dniem.

Czy dziecko o tym wie?

Powinno wiedzieć i uważamy, że to warunek sensu całego rozwiązania. Ochronę widać na urządzeniu, a zablokowana treść nie znika po cichu — w jej miejscu pojawia się czytelna informacja. Narzędzie ukryte przed dzieckiem prędzej czy później staje się powodem konfliktu zamiast powodem rozmowy.

Czy dziecko to obejdzie?

Nastolatek zdeterminowany technicznie obejdzie każde takie narzędzie — i nie będziemy twierdzić inaczej. Możemy natomiast obiecać, że nie zrobi tego niezauważenie: gdy urządzenie wypadnie spod ochrony na dłużej niż kilka minut, dostajesz o tym powiadomienie.

Czy telefon zwolni? Co z baterią?

Sprawdzanie treści nie odbywa się na telefonie, tylko po naszej stronie, więc procesor i bateria urządzenia nie mają tu dodatkowej pracy. Zdecydowana większość decyzji zapada w ułamku sekundy na naszych serwerach, a powtarzające się treści rozstrzygamy z pamięci podręcznej. Telefon pracuje przez połączenie ochronne, co przy słabym zasięgu może być odczuwalne — dlatego wczesny dostęp służy nam także do tego, żeby to zmierzyć w prawdziwych domach, a nie tylko u nas.

Jakie urządzenia obsługujecie?

Na dziś: telefony z Androidem. Tylko tę ścieżkę mamy zbudowaną i przetestowaną od początku do końca, więc tylko ją obiecujemy. Panel rodzica działa w przeglądarce na telefonie i na komputerze. iPhone'ów jeszcze nie obsługujemy.

Czy widzicie hasła i wiadomości mojego dziecka?

Haseł nie sprawdzamy — moderacji podlega treść czytana i pisana, a nie pola logowania. Wiadomości są sprawdzane w locie, po to żeby je ocenić. Jeśli nic się nie dzieje, treść nie jest nigdzie utrwalana. Jeśli zdarzenie powstanie, jego treść zostaje zapisana wyłącznie zaszyfrowana Twoim kluczem — dla nas jest nieczytelna.

Jak to w ogóle działa technicznie?

Urządzenie dziecka łączy się z internetem przez nasze zabezpieczone połączenie, a płynąca nim treść jest po drodze sprawdzana — najpierw szybkimi mechanizmami lokalnymi, w niejednoznacznych przypadkach modelem językowym w regionie UE. Dopiero sprawdzona treść trafia na ekran. Szczegóły — certyfikat, modele, co zapada lokalnie — opisujemy na podstronie możliwości.

Co z danymi, jeśli zrezygnuję?

Usuwasz konto i usuwamy dane rodziny. Treści alertów i tak są zaszyfrowane kluczem, którego nie mamy — po skasowaniu klucza stają się nieodwracalnie nieczytelne, także dla nas.

Ile to będzie kosztować?

Jeszcze nie wiemy i nie chcemy zgadywać. Nie ma dziś ani cennika, ani sposobu zapłaty — zapis na wczesny dostęp niczego nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje. Gdy ustalimy warunki, osoby z listy dowiedzą się pierwsze.

Zapisz się na wczesny dostęp

Budujemy Wergiliusza dla polskich rodzin i chcemy go przetestować w prawdziwych domach, zanim powiemy, że jest gotowy. Zostaw adres, a odezwiemy się, gdy będziemy mieli miejsca.

  • Jeden e-mail potwierdzający — bez potwierdzenia nic nie zapisujemy na stałe.
  • Piszemy wtedy, gdy mamy co powiedzieć. Bez newslettera co tydzień.
  • Link do wypisania w każdej wiadomości.
  • Nie pytamy o wiek ani liczbę dzieci — do zapisu nie jest nam to potrzebne.

Wczesny dostęp — jeszcze nie teraz

Budujemy Wergiliusza dla polskich rodzin i testujemy go w prawdziwych domach. Zapisy jeszcze nie ruszyły — nie chcemy zbierać adresów „na zapas", zanim będziemy gotowi przyjąć kolejne rodziny.

  • Formularz pojawi się dokładnie w tym miejscu, gdy otworzymy zapisy.
  • Zapis będzie bezpłatny i do niczego nie będzie zobowiązywał.
  • Nie będziemy pytać o wiek ani liczbę dzieci — do zapisu nie jest nam to potrzebne.

Zapisy są wstrzymane

Kończymy testy z pierwszymi rodzinami. Gdy będziemy gotowi na kolejne zgłoszenia, w tym miejscu pojawi się formularz zapisu.

Masz pytanie już teraz? Napisz: wergiliusz@inperitia.com.

Zapisujemy adres e-mail, opcjonalnie imię i datę zgody — nic poza tym. Szczegóły: polityka prywatności.